Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jena Gardner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jena Gardner. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 stycznia 2015

Destruction is a part of creation

[Karta zawiera wulgaryzmy]


Jena Elizabeth Gardner
32 lata i pochodzenie Znikąd

   Patrzyłaś jak ucina jej łeb. Tliło się w niej jeszcze życie, machała skrzydłami, pazurami i wiedziała; wiedziała, że to koniec a mimo to starała się walczyc. Kurza głowa upadła tuż obok twojej nogi, bo siła z jaką ją zabił była większa, niż on sobie nawet wyobrażał. W tym właśnie momencie nie dostałaś olśnienia, dzięki któremu postanowiłaś stawac w obronie zwierząt. Nie postanowiłaś także zrobic wszystkiego, aby obrzydzic życie ojcu. Postanowiłaś spieprzyc z miejsca które nazywano domem, gdzie wysyłali ludzi z kablówki, aby kręcili filmy o życiu na farmie, w odosobnieniu. Ludzie z country- tak was nazywali. Prawdziwi Australijczycy mieszkający od siebie w odległościach większych, niż ty masz do pierwszego-lepszego 'Deli'*. Do Adelajdy dzieliło was 400 kilometrów, do Melbourn 800 kilometrów. Mogłaś tam jechac, blisko prawie jak z salonu do kuchni; ale to wciąż było za blisko. Za blisko tej biedy, flanelowych koszul i wytartych dżinsów. Za blisko smrodu obornika, spracowanych dłoni, przepalonych słońcem włosów.
    Uciekłaś autostopem, z torbą na jedno ramię i oszczędnościami całego życia. Pracowałaś jako sprzątaczka, pomagałaś w kuchni i robiłaś wszystko, dosłownie wszystko, żeby wreszcie było chociaż trochę łatwiej. Żebyś nie musiała modlic się do Boga o nową pralkę, tylko mogła ją zwyczajnie pójśc i kupic. Zaczęłaś od mieszkania i na nim przystanęłaś, bo zaspakajając przyziemne potrzeby zapomniałaś, że dawno temu szukałaś czegoś więcej niż nowy telefon, czy markowe buty. 
   Skończyłaś studia, pracujesz w wydawnictwie i piszesz do szuflady. Palisz Marlboro, bo możesz sobie na to pozwolic i rzadko jesz na mieście, bo wychowanie mówi Ci, że to szczyt burżujstwa. Pomogłaś rodzeństwu w wyrwaniu się z wnętrza Dzikiego Kontynentu, ale w przeciwieństwie do nich nie ma chwili, byś tęskniła za tym miejscem, które kojarzy Ci się z bólem, płaczem i upokorzeniem. Byłaś najstarsza z rodzeństwa, byłaś pierwsza i zawsze gorsza; wyładowywałaś swój gniew na młodszych braciach i siostrze, wcale nie z dobrej winy łożyłaś na ich utrzymanie tylko z poczucia obowiązku. No dalej, przyznaj się. Wypij jeszcze jedną lampkę wina i mów do siebie, bo odpowiedzialnośc jaką jest posiadania zwierzęcia Cie przerasta. Nie czekasz na rycerza na białym koniu, ale także nie szukasz go usilnie, bo dobrze czujesz się w swoim towarzystwie. Czasami.
   Mimo to adoptowałaś nastoletniego syna swojej ciotki, która jako jedyna podała Ci kiedykolwiek pomocną dłoń. W każdy weekand kłócisz się z jej byłym mężem, zaś Aaron po wszystkim klepie Cie po ramieniu, podaje papierosa i każe zapomniec o tym, jak posrani bywają ludzie. Ty, starając się chociaż trochę zastąpic mu matkę mówisz, że ma się odwalic i spadac robic lekcje, bo to są sprawy dorosłych. Masz przy tym ogromną nadzieję, że nie wpadniesz pod samochód dopóki ten szczyl nie podrośnie i będziesz mogła czuc się potrzebna jeszcze kilka lat, bo w tym momencie życia prawie zapominasz, że uradziłaś się z tragedią we krwi.

wyplute na papier


*Tak tamtejsza Polonia mówi na małe sklepy osiedlowe. Australijczycy również używają tego zwrotu, jednakże wiem jedynie jak wygląda zapis fonetyczny. Tytuł- Donnie Darko. Pamiętnik będzie, powiązania też. Aaron ma 17 lat.

czwartek, 27 listopada 2014

every living creature on earth dies alone

5 stycznia 2015

To przedziwny zwyczaj. Pisanie pamiętników, przelewanie uczuc na papier. To trochę tak, jakby upuszczanie krwi miało Cie wyleczyc z raka; ta cała terapia. Mam trzydzieści dwa lata i uważam się za osobę dorosłą, a przynajmniej na tyle dojrzałą, że więcej widzę śmieszności w prowadzeniu jakiegoś zeszytu, niż pożytku.
To jest jedna z tych chwil, gdy czuję dużą różnicę między Nami. Nami ludźmi, Nami sąsiadami zza ściany, Nami współpracownikami. W domu nie musiałam się uśmiechac, nie musiałam grzecznie mówic, bo to nie było mi niezbędne do pracy. Tutaj? Tutaj ludzie poszli trochę dalej, albo cofnęli się... Nie wiem. Mam mętlik w głowie i problemy ze znalezieniem sensu. Od czternastu lat mieszkam w mieście, a jednak wciąż utożsamiam się z życiem na farmie, o którym nic nie wiem. Teraz jest więcej maszyn, są tańsze, ale przez to ludzie tacy jak moi rodzice mają mniej pracy. Bo oni nigdy nie mieli... My nie mieliśmy tak dużo tej jałowej, spalonej przez słońce ziemi. Od ich śmierci boję się tam pojechac. Po śmierci ojca odwiedzałam matkę raz na kilka tygodni i mimo, że odkąd on umarł upłynęło dziesięc lat, wciąż boję się mówic tam głośniej.
Nikogo w życiu tak się nie bałam. Nie musiał podnosic na mnie ręki, chociaż zrobił to kilka razy 'żebym lepiej chodziła'; wystarczyło groźne spojrzenie, chłodny ton i to, jak strzykał palcami. Wtedy... Wtedy wiedziałam, że od ciężkiej pracy nie będę mogła spac w nocy. Gdzie w tym wszystkim dwudziesty wiek? Co tam dwudziesty, to było prawie dwa tysiące lat po narodzeniu Chrystusa. Australia jest powalonym krajem, ale jedynym, w którym umiem życ. Jest dzika. Więcej tu owiec i kangurów niż ludzi, mamy tu napływ ludności z Azji tak jak w Niemczech z Turcji. Mój ojciec pewnie w grobie się przewraca, tak samo jak jego kumple od brydża; matka zawsze się śmiała, że bardziej przypominają amerykańskich kowbojów niż australijskich rolników.
Czuje frustrację, która z każdym dniem tylko we mnie rośnie, wykręca mi ręce, jelita, włosy. Jako czternastoletnia dziewczyna marzyłam o czasie, którego teraz mam dużo. Kończę pracę o czwartej, wracam do domu, piję wino i czytam, czytam i jeszcze mi za to płacą. Niektóre rzeczy wyrzucam po pierwszej stronie, inne odkładam do przemyślenia i próbuję zrozumiec, skąd u ludzi ta potrzeba bycia oryginalnym w pisaniu. Każdy pisarz ma swój styl, który jest nie do podrobienia, a jeśli podrabiasz- lepiej zacznij pisac kroniki kryminalne, bo opierają się one na schematach.Najlepsi są Ci młodzi, Ci zmanierowani, którzy piją tylko wino i palą tylko smakowe papierosy. Którzy piszą o życiu na pustyni, chociaż nigdy na niej nie byli, którzy piszą o zbieraniu oliwek, nigdy nie mając ich surowych w dłoni. Acta est fabula. Używają zwrotów nie znając ich wagi, koncentrują się na płytkim wnętrzu, zapominają o tym, że powieśc ma opowiadac, nie stac w miejscu. Najbardziej. Drażniące. Jest. To. Ich. Przedziwne. Budowanie. Zdań. Które. Wyprowadza. Z. Równowagi. A jednak ludzie to czytają, po przebrnięciu czegoś takiego czują się mądrzejsi.
Czuję frustrację, bo czytam niektóre książki i są wyśmienite. Wyśmienite na tyle, że zła jestem na siebie, pluję sobie w brodę, że ja nigdy czegoś takiego nie wydam, a Ci którzy to napisali zarobią najwyżej na nowy komputer. Za mało książek ludzie czytają, a Ci którzy to robią sięgają po starsze dzieła, intelektualiści mówiący włanczac.
Zrzędzę. Jestem młoda, jeszcze przez trochę będę młoda.
Muszę pisac ten pieprzony pamiętnik, ale nie będzie ustalonej kolejności, bo życie też jej nie ma.