Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perry White. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perry White. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 grudnia 2014

it's about time

E R R Y  J.  W H I T E
__________________________________

wiek: 31 lat data urodzenia: 8 lipca 1983 miejsce urodzenia: Madison, Wisconsin, U.S. rodzice: Mary Matthews-White (+ 2011), Jayden White  rodzeństwo: Lou-Anne White  
miejsce zameldowania: Madison, Wisconsin, U.S. miejsce zamieszkania: Perth, Australia Zachodnia    zawód: młodszy kierownik zespołu ds. analiz w międzynarodowej korporacji
stan cywilny: niestety żonaty (Gabrielle Shawn, 2010), bezdzietny

Nie ma człowieka idealnego, a temu do ideału to brakuje już naprawdę wiele. Pomińmy wrodzoną niedowagę, z którą musiał się użerać przez cały okres dojrzewania. W świecie, gdzie facet musi brać na klatę sto dwadzieścia kilo i mieć seksowną brodę, jedyne, co mu się udało, to byle jaki zarost. Coś jednak w nim było, bo miał swoje epizody z dziewczynami, jednak wszystko było pozbawione polotu i jakiejkolwiek radości. Umawiał się, bo tak wypadało. A kiedy w końcu koleżanka z uczelni się w nim zakochała, ożenił się po paru latach, bo tak wypadało. Czasami jest mu żal swojej żony, która nie jest świadoma, jak to jest być w jego skórze. Nie chce jej ranić, a jednak nie może się powstrzymać. Ta cała gadka o tolerancji i byciu otwartym to bujda, kiedy tkwi się w konserwatywnej rodzinie republikanów, małżeństwie z córką udziałowca firmy, w której odwala się beznadziejnie nudną robotę i oczekują od ciebie przedłużenia rodu. Kiedy wysłali go do Perth jako członka grupy budującej podwaliny filii korporacji, nie zabrał ze sobą żony. Marudzi, że tęskni, że do niego przyjedzie, ale on stale zaprzecza. Nie wie, ile tutaj będzie. I prawdę mówiąc, nie chce wiedzieć, Sukinsyn to dobre określenie. Sypianie z obcymi kobietami to potworne świństwo, a w jego przypadku na niewiernego męża umawiającego się z innymi panami to już w ogóle nie ma słów. Nieszczęśliwy, łykający ziołowe tabletki na dobry nastrój jak cukierki, mający wrodzoną awersję do sportu, chudziutki, średniego wzrostu, z bujną czupryną. Wynajął kawalerkę niedaleko wybrzeża, wszędzie jeździ rowerem albo kolejkami. Kłamie tylko gdy trzeba, a że musi kłamać często, prawie jest w tym mistrzem. Kiedyś chciał być księdzem, lekarzem, potem aktorem, kolekcjonuje filmy (kto to jeszcze robi?), jego życie mieści się w walizce, a sam sobie się dziwi, że jest człowiekiem wierzącym. Grzesznik jakich wiele, człowiek jakich wbrew pozorom mało. Nienawidzi swojego imienia, swojego życia, swojej pracy, ale kocha Perth. Za to, że wreszcie może być sobą i kłamać troszkę mniej. 

__________________________________

POWIĄZANIA x PAMIĘTNIK 
__________________________________
zdjęcie tumblr, nie znam 
powiązansiemanko
ia różnej maści

EDIT: Sesja blisko, więc urlop wzięty - będę przybywać, odpisywać, starać się udzielać raz na jakiś czas. :)

sobota, 1 lutego 2014

zapiski

Czasami mam cholerne wrażenie, że to wszystko kiedyś się sypnie, a ja zostanę na lodzie z niczym. Totalnie niczym. Bez pracy, mieszkania - bo przecież oni opłacają, rodziny - bo wstyd, żony - biedaczka, wsparcia, z wyrzutami sumienia. Co poradzisz...

Jednak Gabrielle się zjawiła. Będzie kłopot, znów trzeba będzie pokłamać, ale nie dam sobie znów podporządkować życia pod wszystko inne niż siebie. Ups. Prawda jest taka - albo okłamywanie siebie, albo kłamanie innych. Młot, kowadło, ja. 

Po raz pierwszy od jakiegoś czasu chcę do domu. Nie do mieszkania, nie chodzi o Perth, chociaż wprawdzie czuję się tu jak u siebie. Stany. Wisconsin. Głupie wspomnienia, mnóstwo nudy, ale też to ciepło. Wiadomo, że takie miejsca są na całe życie. Ale do tej pory tego nie czułem - bo po co? Tu było dobrze. Ale się kończy. Tam nawet się nie zaczęło, a to lepiej.

Nie robiło się nadziei. 

Daję radę. Jest nieźle, wystarczy dobrze się rozeznać. Projekty, znajomi, wyjścia służbowe, nawet pora lunchu. Coś się zawsze wykmini. A ja też nie jestem jakimś chorym człowiekiem, że muszę non stop. Damy radę.