Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rachel Keating. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rachel Keating. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2014

before my time

RACHEL KEATING

trzydziestoletnia asystentka szefa szefów w agencji reklamowej
rozwódka z sześcioletnim stażem macierzyńskim
urodzona w południe szesnastego listopada
rodzinne Sydney opuszczone po liceum
trzypokojowe mieszkanie na trzecim piętrze
tysiące niedokończonych rozdziałów
setki ulubionych piosenek
kawa tylko z mlekiem
wino i popcorn, niestety

Jest tak naprawdę jedynym dzieckiem Rose i Franka Keatingów, poczciwego małżeństwa mieszkającego na obrzeżach Syndey. Przynajmniej jedynym, któremu zgadzałyby się wyniki testu DNA. Pozostała dwójka, trzynaście lat młodsi Andrew i Louis, nie dość, że mają o wiele ciemniejszą cerę, to jeszcze dołączyli dopiero po batalii o prawa do adopcji. 
W liceum zadzierała nosa praktycznie na okrągło. Nauczyciele nigdy nie lubili takiego zachowania, ale przynajmniej przynosiła dumę szkole, która konkurowała z tymi mieszczącymi się w centrum. Nie przyniosło jej to oczywiście wielu przyjaciół, a raz zaprzepaszczone szanse nigdy do niej nie wracały. Okres szkolny przeżyła więc z ograniczoną ilością bliższych znajomych, w ławce w koncie sali, przeglądając podręczniki i zawsze mając opaskę na włosach. Od czasu do czasu towarzyszyły jej również ataki paniki. Niełatwo jest być osobą podatną na stres. Chociaż rodzice namawiali ją na wizytę u psychologa od dawna, odważyła się zaledwie miesiąc przed egzaminami końcowymi. Potem postanowiła zmienić swoje życie.
Siostra matki mieszkała w Perth od urodzenia. Wakacyjna wycieczka przed studiami zaowocowała złożeniem papierów na ostatnią chwilę. To było dziwne, nieznane uczucie - dziewczyna zawsze ubrana w idealnie wyprasowany komplet, z elegancką torbą na ramieniu, gulą w gardle i pewnością, że jej charakter nie przyniesie jej już nic dobrego, poczuła wiatr w skrzydłach. Tutaj wcieliła w życie swój mały plan. Rodzice o dziwo nie protestowali. No, przynajmniej nie tak długo. 
Wzięła sprawy w swoje ręce. Ubiory pierwszej damy, nudna fryzura, spięta postawa i zadziorność poszły w odstawkę. Łatwo nie było, ale kiedy motywacją jest zdobycie sympatii potencjalnej współlokatorki oraz kolegów na studiach, trzeba się postarać. Poszło aż za dobrze. Wydawało się, że wejdzie w dorosłe życie bez kłopotów (i faceta), a jednak nieco ponad sześć lat temu plany potoczyły się inaczej. 
Ślub się odbył. Czemu, nie jest w stanie odpowiedzieć aż do dzisiaj. Był przystojny, miał w sobie coś, czemu ulega każda zagubiona - buntownicze spojrzenie. Chciał leczyć ludzi, więc nie był taki zły. Wszystko to jest aktualne. Tylko te charaktery nie mogły dobrze współpracować. Rok temu przestała być doktorową Alderman. Powróciła do panieńskiego nazwiska. 
Od kilku lat ma praktycznie tę samą posadę. Jedyne co się zmieniło to pensja i biurko - na nieco lepsze, kiedy firma zaczęła działać na skalę krajową. Trzydziestolatki nie powinny być nazywane asystentkami, więc mówią o jednoosobowym dziale doradczym prezesa. Oczywiście, że żartobliwie. Kawę podaje mu tylko po to, żeby udobruchać faceta w średnim wieku po zawale. Oprócz tego robi praktycznie za wiceprezesa bez tytułu i akcji, ale to szczegół. Osiem godzin musi być odbębnione, ale liczy się chociaż chwila spędzona z córką. Nawet, jeśli telefon musi być stale pod ręką. 
Pedantyczna, bo porządek ją uspokaja. Stara się wychować Penelope dobrze, ale bezstresowo, bojąc się, że słabe nerwy są u nich rodzinne. Dzwoni co dwa dni do rodziny. Widuje się z byłym mężem, bo - o zgrozo - to nadal najważniejszy mężczyzna w jej życiu, odkąd ojciec zmarł, a o szefie stara się nie myśleć. Mówią, że ma irytujący śmiech, kiedy traci nad nim kontrolę. Nie liczy już na tego jedynego, chociaż jej podświadomość skrycie liczy na życiowy scenariusz rodem z komedii z Hugh Grantem. Ma szczęście, że mieszka dwie ulice od siedziby agencji, bo musiałaby wreszcie nauczyć się prowadzić, a jazda za kierownicą nie jest w jej przypadku wskazana. 


- cześć i czołem, wątki raczej niekrótkie, przeróżniaste, podobnie jak powiązania, bo miasto jest wielkie, Rach trochę już w nim urzęduje, więc zawsze coś się wymyśli... karta to prototyp... dobrej zabawy sobie i innym, tak na początek :) -

sobota, 1 lutego 2014

Penelope "Penny" Alderman

PENELOPE „PENNY” ALDERMAN
skończone sześć lat | lekcje śpiewu | dzieło przypadku
────────────────────────────────────────────────────
Ona... Żadna prawdziwa matka nie powinna myśleć o swoim dziecku jako o wpadce. Dlatego odkąd Rachel zobaczyła na sonogramie tę małą fasolkę, która będzie w przyszłości jej najukochańszym skarbem, postanowiła dać córce wszystko. Wspólne życie z ojcem dziewczynki skończyło się, kiedy miała pięć lat. Jak na szkraba, zniosła to całkiem nieźle, według psychologa. Efekty wyjdą jednak dopiero za parę lat. Póki co, ma tyle zajęć, żeby nie myśleć o tym, czemu jej tata ma do dyspozycji tylko weekend, a mama prosi o pomoc zaprzyjaźnione osoby, kiedy nie ma jej kto odebrać po zajęciach śpiewu. Rachel Keating pragnie najlepszego dla dziecka, jak każda matka. Ale boi się, że wda się w któreś z rodziców. W przypadku cech ojca, to mały pikuś. Gorzej, jeśli nastoletnia Penny będzie nastoletnią Rach. Boi się też, że będzie rozpieszczoną jedynaczką, czego chcą uniknąć. Prawdopodobnie Penny nie doczeka się już rodzeństwa. A przynajmniej nie ze strony matki.

On... Nie jest ojcem roku i nigdy nim nie będzie. Z córką spędza wyłącznie weekendy, rzadko kiedy pozwalając sobie na nadprogramowe godziny, bo przecież jest lekarzem, a to praca wymagająca bycia dyspozycyjnym 24/7. Jest tym znienawidzonym typem rodzica, któremu zdarza się nie przychodzić na przedstawienia i inne szkolne przedsięwzięcia, by później przekupić dziecko jakimś drogim prezentem myśląc, że zapomniało o sprawie. John Alderman kocha swoją córkę i nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości, rzecz w tym, że rodzicielstwo nigdy nie było stworzone dla niego i cały czas uczy się na błędach próbując sprostać swoim ojcowskim powinnościom, które zwyczajnie go przerastają.

zapiski rachel keating

zapiski 

Drogi pamiętniczku... Dziwne sformułowanie. Jak jakaś nastolatka....

Gdyby moja córka jutro miała zostać nastolatką, wyciągnęłabym jej ten głupi album studniówkowy i pokazała jak nie można się zachowywać. Ani ubierać. Chociaż kieckę miałam całkiem ładną...

Kurczę, dopiero co miała 2 latka, więc jeszcze chwila i zacznie chodzić na randki. Czy jestem głupia, że tak myślę? Dop 6latki nie chodzą na randki. Głupia to swoją drogą. 



John oczywiście musiał jechać do pracy, a córkę to popilnuje sąsiadka. Dalej nie wiem, jak się nazywa, ale pamiętam, że miała nerwobóle. Tym to się podzieliła...

  I nawarzył piwa. Teraz tylko Penny marudzi o kota.

Kupowanie prezentu dla byłego męża to przesada, a przynajmniej tak twierdzi jakaś babka w gazecie. Tia. Chętnie bym sobie z nią pogadała...

Czy on 
wmwmwm

'Krawat to zawsze bezpieczny prezent' - okej Perfekcyjna, Penny powiedziałaby ci nawet, że guzik prawda

powiązania rachel keating

trzydzieści pięć lat, a nadal nic nie rozumie - ręce, które leczą - ratowanie ludzi argumentem nie do zbicia - trudno w to uwierzyć, ale nadal najbliższy jej facet - pięć lat małżeństwa - rok po rozwodzie bez orzekania o winie - to skomplikowane - pytania, czemu nie wyszło - byłaś doktorową - dom, który miał być ich, a jest tylko jego - dwa samochody, czas tylko w weekendy - dziwne przywiązanie - ten ostatni - studenckie wspomnienia - Penny - lepszy rodzic niż mu się wydaje - uśmiech wart oczekiwania - pora ruszyć dalej 
 

prawie osiemnaście lat - młodszy o osiem minut - pierwszy zalazł sobie dziewczynę - szkolny podrywacz - snowboard i jazz - truje innych nauką gry na saksofonie - marzyciel jakich mało - jedyny cel w życiu: wydać płytę - nieudany pomysł szkolnego zespołu - biologiczna matka w więzieniu - pokój przejęty po Rachel w rodzinnym domu - adoptowane dziecko - gdyby był śmielszy, już dawno podbiłby talent show

prawie osiemnaście lat - starszy o osiem minut - nie ma czasu na dziewczyny - szkolny olimpijczyk - narty i poczucie obowiązku - gdyby nie brat, byłby tylko kujonem - był realistą, dopóki nie poczuł powołania do służby w policji - cele w życiu: zrobić coś dla ogółu - biologia mocną stroną - szkoła policyjna czeka - biologiczna matka w więzieniu - wreszcie cały pokój dla niego - adoptowane dziecko - siostrzenica lekko go przeraża 

reszta wkrótce

*
wizerunek braci: donald glover